CANAS - FEDERER 7-6 (7-2), 2-6, 7-6 (7-5) :) TAK TAK - SZWAJCAR POKONANY PO RAZ DRUGI PRZEZ ARGENTYŃCZYKA :) I NAWET COŚ SIĘ DZIAŁO W TYM MECZU :) TYLE NAGŁYCH ZWROTÓW SYTUACJI :) ;)
Jak ja lubię takie mecze :D Testosteron to można było ciąć w powietrzu hehe. To 'jedynie' bieganie i przebijanie przez Canasa w jego wykonaniu ociera się akurat o sztukę ;) Czuć było wagę dosłownie każdej piłki w tym meczu, latynospołeczność na trybunach nieźle nakręciła atmosferę i z całą pewnością ten mecz zostanie ze mną na dłużej - może nie na lata, ale z całą pewnością na kilka miesięcy do przodu. Fed popełniał naprawdę zaskakujące błędy, w drugim secie zaczął trochę więcej chodzić do siatki i wydawało się, że znalazł sposób na rywala. Ale Canas tylko odpoczywał jak się okazało :D W 3. secie po przełamaniu wydawało się, że jest po wszystkim, a tu nagle Arhentino odrabia straty i zamiast spać trzeba to widowisko oglądać do końca. I na szczęście warto było, bo nie skończyło się 'grał słabo i wygrał', ale niewyobrażalna wręcz ambicja i determinacja pretendenta wzięły górę. Naprawdę dobrze zainwestowane 3 godziny :] Powiem szczerze, że absolutnie się tego wszystkiego nie spodziewałam. Myślałam, że już nauczony doświadczeniem Fed nie zlekceważy tym razem szalonego banity i od razu pokaże, że to całe Indian Wells to był jakiś wypadek przy pracy. Także obstawiałam, może nie gładkie, ale na pewno pewne i dwusetowe zwycięstwo Feda. Cóż, jednak Argentyńczycy wciąż potrafią zaskakiwać :D
I co teraz powiecie panowie i panie ? Sprawiedliwosci stalo sie zadosc i teraz juz tylko kwestia czasu , jak Fedex bedzie podazal na dol rankingu ATP GULY dal przyklad , natchnal wiara wszystkich innych grajkow ze Federer to tez czlowiek i ze mozna go pokonac. Jestem szczesliwy , czuje sie tak jakbym wygral milion dolarow w loteri fantowej. VAMOSSSSSSSSSSSS CANAS ! Dales przyklad , teraz niech wszyscy podaza twoim tropem. DOSC zaprawde powiadam wam dosc DOMINACJI Federera , najwyzsza pora na zmiane warty w swiatowym tenisie.
miałem wrażenie, że ten mecz to walka Federera z Federerem, wystarczy spojrzeć na statystyki meczu: 58 winnersów Federera przy 19 Canasa, za to niewymuszonych błędów 51 Federera przy 15 Canasa... Federer od drugiego seta był na prostej drodze do zwycięstwa, ale w 3 secie po stracie własnego gema zrobiło się bardzo nerwowo, Roger się usztywnił, zaczął psuć a Canas po prostu czekał i patrzył, jak piłka ląduje w aut lub w siatkę. Mam wrażenie, że Federer nie wytrzymał psychicznie, chociaż miał niby łatwiej, bo już nie musiał się martwić o jakieś tam statystyki, ale pewnie w pewnym momencie zaświtała myśl, "ale będzie jak przegram drugi raz, jeszcze większa plama" i stało się. Poza tym przy serwisach Canasa w 3 secie grał zbyt bojaźliwie, mógł sobie pozwolić na większe ryzyko, ale z dziwnych dla mnie powodów tego nie robił. Mnie jest szkoda, bo znów nie będzie co oglądać do końca tygodnia. Liczyłem na pojedynki Federer-Murray no i długo nie oglądany szlagier - Federer-Nadal. A tak to pewnie Nadal wygra, w pięknym stylu, ale nie porywającym...