Jak na razie dla mnie hitem dnia (oczywiście poza zwycięstwem Agi :D ) była koszulka Santoro typu "gay friendly" LOL. No po kim jak po kim ale po statecznym Fabrice w życiu bym się takich pasteli nie spodziewała, hehe. Szkoda Carlosa, ale miałw pierwszym secie swoją szansę i nie dał rady, trudno Meczu Aroda nie moge, po prostu nie moge oglądać ze względu na niepowtarzalny komentarz...Jakoś nieszczególnie rozumiem, po co on opowiada, jak to wszedł kiedyś przez pomyłkę do damskiej toalety a do tego opowieść wcale nie ma pointy.
Mecz Moyi z Santoro... niby dwaj panowie, którzy najlepsze mają za sobą, a mecz potrafił porwać. Wyśmienita gra z obu stron, piękne wymiany, a już Santoro potrafi wygrać piłkę z niczego Roddick znudził jak zwykle, Gonzo wtopił niemiłosiernie (6-2 w tie-breaku, i przegrał go 6-8). Oby Jużny wygrał z Juanem itd., a wtedy zobaczymy ile warty confidence boost Nadala w połączeniu z relatywnie wolną nawierzchnią Key Biscayne